Klocki LEGO i roboty - o tym, że jest to możliwe i dobrze się sprawdza, wie już większość z nas. Tylko jak to możliwe, że programowaniem interesują się nawet 6-latki? Będąc dzieckiem i bawiąc się (nie tylko klockami LEGO) zawsze posiłkowaliśmy się wyobraźnią - jakby to było, gdyby mój ołowiany żołnierzyk strzelał lub gdyby zbudowany przeze mnie samochodzik mógł jeździć? Do tej pory musieliśmy mechanicznie poruszać wszelkimi zabawkami i wyobrażać sobie, że one funkcjonują samodzielnie. Teraz możemy przenieść do świata rzeczywistego nasze fantazje.
Dzięki prostemu środowisku programistycznemu już nawet 6-latki wprawiają w ruch swoje samochodziki, robią katapulty, czy też budzą strasznego olbrzyma. Dzieci bez trudu odnajdują się w nowych aplikacjach komputerowych. Bardzo szybko uczą się i poznają nowe rzeczy. Oczywiście dobrze jest, jeżeli ktoś umiejętnie rozbudzi ich zainteresowania i pokaże, jakie możliwości ma dana aplikacja. Każdy zestaw do robotyki posiada czujniki, które z pewnością wzbogacą nasz model. Pozwalają one odpowiednio reagować robotowi na różne bodźce. Można stworzyć coś bardziej "żywego" i samodzielnego. Przykładowo olbrzym może nas wykryć za pomocą czujnika ruchu i wtedy dopiero wstaje i donośnie ryczy z niezadowolenia.
Niesamowitą frajdę sprawia dzieciom możliwość „ożywienia” własnej zabawki. Robot musi wykonać wszystkie zadane mu polecenia. Środowisko programistyczne, w którym piszą dzieci jest proste i intuicyjne. Nie trzeba nawet znać pojęcia algorytmu, żeby móc go stworzyć. Każdy program posiada pewną ścieżkę, prowadzącą do rozwiązania. I to nie jest takie trudne, jeżeli widzimy jak działa każdy element tej ścieżki! Zróbmy np. drzwi na fotokomórkę. Hmm... - najpierw dziecko zastanawia się nad rozwiązaniem tego problemu. Co jest potrzebne, aby mechanizm zadziałał? Na pewno niezbędny jest czujnik ruchu i silniczek. Najpierw chcemy kogoś wykryć, a dopiero potem otworzyć drzwi. Zatem dziecko automatycznie ma pomysł na program: najpierw używamy polecenia, które odpowiada za użycie czujnika ruchu, a następnie komendy, która nakaże uruchomić silnik. Dzięki temu każde dziecko widzi, że może stworzyć elementy ze świata dorosłych i wcale nie jest takie skomplikowane. Ba, może również stworzyć coś całkiem abstrakcyjnego i nowego, np. może zbudować kosmitę, który jeździ swym kosmicznym pojazdem i gwiżdże wesoło, gdy zobaczy nas, małych konstruktorów i programistów. I tylko od dziecka, które programuje, zależy czy kosmita będzie gwizdał, czy też nucił do siebie. A może ma miauczeć lub szczekać? To też nie problem.
Z drugiej strony, nadal pozostaje pewna doza magii robotów. Gdy go zaprogramujemy, reaguje na nas, jakby faktycznie nas widział i chciał się przywitać. Ważne jest, że dzieci widzą od razu efekty swojej pracy. Nie rozwiązują zadań matematycznych, które informują je tylko teoretycznie ile kwadrat ma stopni w każdym swoim rogu. Jednak, gdy chcą, aby robot poruszał się po tym kwadracie, ta wiedza okazuje się im potrzebna. Mogą również ją zweryfikować i sprawdzić, czy faktycznie tak jest. Robot bez programu, to nie robot. A że jest to proste i przyjemnie, może przekonać się każde dziecko, gdy samodzielnie zacznie programować!
Autor: Michał Czerwionka - lektor RoboCAMP - wielko pasjonat klocków LEGO
Szczególne podziękowania dla: Janka oraz Michałów


Dodaj komentarz